Sport Idea is an exclusive distributor of SportMind in Poland and have worldwide exclusivity for dance.

„Na nowo zakochałem się w piłce ręcznej” – mówi Michał Grabowski po skorzystaniu ze SportMind i coachingu

Jak trafiłeś na coaching mentalny do Dariusza Szostka?

– W sezonie 2017/18 współpracę z Darkiem rozpoczął klub (KPR Legionowo grający w Superlidze- przyp. red.). Zaczęło się od wspólnego spotkania na hali z całą drużyną. Wtedy Darek wytłumaczył nam jak to będzie wyglądało i na czym polegało. Przed każdym meczem mieliśmy w aplikacji SportMind poprzez Internet zaznaczać kolory, które odzwierciedlają nasze emocje czy reakcje do poszczególnych wyrazów.  To trwało całą drugą rundę, a po zakończeniu sezonu każdy zawodnik miał indywidualną rozmowę o swoim profilu i wynikach diagnoz przedmeczowych. Każdy kto chciał mógł nawiązać współpracę indywidualną. Stwierdziłem, że czemu nie i tak to się zaczęło.

Jaka była Twoja pierwsza reakcja na „kolorki” używane w SportMind?

– Zdziwiłem się, ale nie zniechęciłem. Stwierdziłem, że skoro Darek współpracował z takimi klubami jak Vive to musi być coś. Takie kluby dobrze wiedzą co robią. Podszedłem do tego profesjonalnie, wszystko wypełniałem rzetelnie i jak się okazało po rozmowach i analizach to wszystko miało swoje odzwierciedlenie.

Słyszałam, że omówienie Twoich wyników Darek zrobił właśnie przed meczem z Vive i zagrałeś ten mecz na bardzo wysokim poziomie.

– Tak było. W tym sezonie moja gra była bardzo nierówna. Miałem momenty lepsze i gorsze. Jednak końcówka była już równiejsza. Przed meczem z Kielcami omówiłem z Darkiem moje wyniki i od razu poczułem się luźniej. Mecz grało mi się naprawdę bardzo dobrze, miałem odblokowaną głowę i moje myśli skupione były jedynie na grze. To właśnie wtedy pomyślałem, że skoro ma to tak działać to trzeba spróbować dalszej współpracy.

Czyli wtedy zdecydowałeś się na pracę indywidualną z Darkiem?

– Tak. Stwierdziłem, że trening fizyczny jest ważny, ale dla równowagi potrzebny jest też trening mentalny.

Czego po tych spotkaniach dowiedziałeś się o sobie?

– W zasadzie niczego nowego. Wydaje mi się, że się odblokowałem. W odpowiedni sposób nastawiłem swój umysł, czułem się lepiej, czułem takie flow, nie miałem niepotrzebnych myśli. Właśnie na tym polegają te sesje, że wszystko samo z siebie zaczyna się układać. Podczas spotkań nic nie analizujemy. To kwestia odpowiednich pytań i wszystko wychodzi samo.

Końcówka sezonu była bardzo dobra w Twoim wykonaniu. Sklasyfikowany zostałeś w pierwszej piątce najlepszych strzelców ligi. To w jakimś stopniu zasługa coachingu?

– Coaching na pewno pomógł. W pierwszej części sezonu byłem daleko w tyle w klasyfikacji. Odkąd zaczęliśmy pracować nad treningiem mentalnym nabrałem dużego powera i to przełożyło się na grę i na ilość strzelonych bramek. Wtedy zacząłem się wspinać w klasyfikacji. 5 miejsce jest dobre, ale zawsze mogłoby być lepiej. Kolejne sezony przede mną.

Ważne jest to, że coaching nie zabrał Ci dużo czasu. Miałeś tylko 4 spotkania.

– Faktycznie były tylko cztery. Po każdym czułem już jakieś różnice, ale takie trwałe poczułem po drugim spotkaniu. Spotykaliśmy się średnio raz na miesiąc. Pomiędzy nimi był ten czas żeby to co przerobiliśmy się we mnie poukładało. Czułem się coraz lepiej i na boisku i, co bardzo ważne, poza nim. Czułem się lepiej w życiu codziennym.

Co się zmieniło w życiu codziennym?

– Przede wszystkim zacząłem się więcej uśmiechać. Można powiedzieć, że czułem się szczęśliwszy i zdecydowanie łatwiej zacząłem sobie radzić z problemami. W takim sensie, że jak coś zaczynało się dziać, nie przejmowałem się tylko od razu zaczynałem szukać rozwiązania tego problemu. Miałem więcej energii do życia, do treningów, bardziej cieszyło mnie to co robię. Było tak, że nie mogłem się już doczekać kolejnego treningu. Nie było zmęczenia, znużenia, można powiedzieć, że w pewien sposób na nowo zakochałem się w piłce ręcznej. I to uczucie bardzo mi się podobało. Na nowo odkrywałem różne możliwości, zagrania, zacząłem eksperymentować z dietami, regeneracją czy odpoczynkiem. To wszystko bardzo fajnie się skomponowało z treningiem mentalnym. Miałem więcej energii i motywacji.

Czy coś się w Tobie zmieniło?

– To bardzo trudne pytanie. Wydaje mi się, że poczułem, że to co pokazuję do tej pory to nie wszystko i stać mnie na więcej. Jeszcze gdzieś we mnie tkwi potencjał , który daje mi możliwość dalszego rozwoju. Potwierdziłem w sobie przekonanie, że w trudnych sytuacjach potrafię zachować zimną głowę na boisku.

A czy zmieniły się Twoje relacje z trenerem czy innymi zawodnikami?

– Tak. Myślę, że lepiej dogadywaliśmy się z innymi zawodnikami. Pewnie było to spowodowane również tym, że był to już mój drugi sezon, bardziej się z żyliśmy, nie byłem już jednym z najmłodszych. Również poprzez lepszą grę bardziej wkomponowałem się w zespół. Wiadomo, że to trochę tak działa- dobra gra powoduje lepsze traktowanie przez zespół. Od trenera zyskałem więcej zaufania i więcej czasu spędzałem na boisku. I to było dla mnie bardzo ważne.

Jak coaching wpłynął bezpośrednio na Ciebie?

– Trening mentalny bardzo mnie uświadomił. Mam znacznie więcej energii, odczuwam, że jestem radośniejszy i pewniejszy siebie. Wcześniej właśnie miałem problemy z pewnością siebie i z poczuciem własnej wartości. W czasie gry miałem dużo niepotrzebnych myśli. Przed rzutem zastanawiałem się czy trafię bramki, a po nieudanym rzucie rozpamiętywałem i zastanawiałem się dlaczego nie trafiłem i co będzie jak znów nie trafię. Na spotkaniach zaczęliśmy nad tym pracować i te myśli zniknęły z mojej głowy. Teraz jak nie trafię do bramki to skupiam się na kolejnej akcji i robię wszystko żeby wypadła lepiej. Nie skupiam się na tym co ktoś powie tylko robię swoje. Często tak było w tym sezonie, że nie trafiłem pierwszej bramki ale za to kolejne osiem czy dziewięć z rzędu. Coaching bardzo pomógł mi w skupieniu się na meczach.

Do tej pory miałeś tylko cztery spotkania. Czy one wystarczą?

– Myślę, że wystarczą. Chociaż może jeszcze raz będę chciał się spotkać, żeby utrwalić to nad czym pracowaliśmy. A może dojdą nowe sprawy czy problemy, które trzeba będzie przepracować.  Nigdy nie wiadomo.

Oprócz coachingu przed spotkaniami poprzez wspomniane już „kolorki” badaliście energię psychiczną. Jak te wyniki wpływały na Ciebie przed kolejnymi meczami?

– Lepiej mogłem poznać swoje przygotowanie i poziom mentalny przed meczem. Dodatkowo po zrobieniu kolorów, Darek pisał mi co jest okej, a na czym muszę się skupić bardziej. Z czasem już sam zacząłem czuć te różnice i wiedziałem jak odpowiednio się nastawić do spotkania.

Poleciłbyś trening mentalny z Darkiem innym sportowcom?

– Jak najbardziej. Nie ma możliwości żeby taki trening mentalny w jakiś sposób zaszkodził, może tylko pomóc. Jednak żeby pomogło nie można tego robić na siłę, nie można do tego zmuszać. Sportowiec musi sam chcieć, a jak już spróbuje musi się zaangażować i podejść do tego serio. Na moim przykładzie widać, że coaching może pomóc zarówno na boisku jak i w życiu codziennym.

 

Autor: Karolina Szewczyk

Przeczytaj więcej o tym jakie wyniki sportowe na boisku osiągnął zawodnik w trakcie pracy mentalnej.